PKP vs dziecko

19:55

Kiedy myślisz "PKP" co Ci przychodzi do głowy? Założę się, że zmieniający się rozkład jazdy; opóźnienia i przepełnione składy na trasach typowo turystycznych. A kiedy pomyślisz sobie o podróży z dzieckiem pociągiem? No tak, ból głowy zanim zaplanujesz podróż; myśl jak dziecko zniesie całą drogę; to w jakim stanie będzie toaleta "pociągowa"; czy będzie jechał z Wami Pan, który zapomniał zmienić koszulki od kilku dni, albo nastolatek, który ewidentnie nie słyszy i puszcza muzykę na cały przedział... Nie wspomnę już o tym jak się do tego pociągu zabrać z torbą ubrań czy np. fotelikiem samochodowym... Albo i tym, i tym ;)

Z góry zakładam, że 99,9% Was jeździło kiedykolwiek pociągiem. Każdy z Was miał jakieś doświadczenia związane z tym środkiem transportu; jedni pozytywne a inni negatywne... No dobra pewnie więcej będzie tych negatywnych... No ale czasami nie ma wyjścia i trzeba się jakoś przemieścić z punktu A do punktu B...

Dlaczego tym razem wybrałam pociąg w podróży do Naszego ukochanego Pawełka? Pomyślałam, że warto pokazać dziecku każdy środek transportu... Oczywiście zaczęliśmy od tych najmniej problemowych, czyli samochodu i autobusu miejskiego. Widząc, że Mała jest zachwycona weszliśmy od razu na głęboką wodę i polecieliśmy w tamtym roku do Londynu ;) Madzia chyba za bardzo nie zauważyła, że jest jakaś "różnica" między samochodem a samolotem, ponieważ cały lot zniosła świetnie a ja jak to ja, więcej panikowałam niż wart był Jej bilet :P No cóż skoro był już samochód, autobus, samolot, w międzyczasie i metro, to pozostał Nam już tylko statek i pociąg. Ten pierwszy zostawimy sobie na przyszły rok a pociągiem zajęliśmy się w te wakacje :)

Nie będę ukrywać, że było to spore wyzwanie... Zarówno za pierwszym jak i za drugim razem... Fotelik samochodowy + ogromna torba + dziecko ze swoim plecakiem i... torebką :P I przyznam się, że ten post miał powstać już wcześniej ale chciałam się przekonać o takim sposobie podróżowania jeszcze raz. 

Dlaczego?

Kiedy podróżujemy sami (przynajmniej ja mam takie doświadczenia), 3/4 podróży odbywa się "za karę": a to Pani w kasie ma zły dzień; a to jest tłok w pociągu; a to jest opóźnienie; a to Pana konduktora wsadzili do pociągu za karę i nawet "Dzień dobry" nie powie, bo i po co... 

I już sama nie wiem czy to fakt, że jestem biedną matką obładowaną torbą, fotelikiem i jeszcze mam dziecko na ręku tak działa na tą całą otoczkę i wszyscy myślą "Pomogę jej bo żal du** ściska i jeszcze mi tu padnie na zawał" czy faktycznie jest postęp w kulturze podróżowania... W odstępie 2 tygodni podróżowałam pociągiem... Mniej więcej tak samo obładowana... I dwa razy naprawdę byłam miło zaskoczona. Pani w okienku wręczyła Madzi wafelka... Konduktor z uśmiechem na twarzy sam zapowiedział, że mi pomoże przy wysiadaniu... A kiedy już wysiadałam z pociągu to aż się dziwiłam jak moje bagaże wędrowały z rąk do rąk i lądowały (miękko) na peronie z uroczym "Pa pa" przy odjeździe... 

A Wy jakie macie doświadczenia w podróżowaniu pociągiem? 

Jak widzicie na zdjęciach poniżej podróżowanie może się odbyć w naprawdę miłej atmosferze :)


Zobacz również

0 komentarze

Facebook

Instagram