Przepraszam

16:05

Muszę, po prostu muszę to z siebie wyrzucić! Moja cierpliwość sięgnęła dzisiaj zenitu! A oburzenia i zdenerwowania starczyłoby dla całego Białegostoku!

Ja wiem, że żyjemy w takim kraju w jakim żyjemy. Wiem, że pewne rzeczy dla niektórych są nie do ogarnięcia...

Jak przystało na osobę wracającą po dłuższej przerwie do pracy, musiałam zrobić badania okresowe... Będąc już w kilku przychodniach (bez względu na specjalizację) nauczyłam się nie przychodzić wcześniej bo ZAWSZE jest opóźnienie! Tak też zrobiłam dziś...

Jedna z dużych sieci gabinetów lekarskich w Polsce... Podeszłam do nich jak do prawdziwych profesjonalistów (w końcu za takich się uważają). Umówiona na konkretną godzinę przyjeżdżam. Mam skierowanko na badanko... Siadam, pytam na która umówiona jest Pani przede mną. Ja na 9:15, Pani 9:00. Ok. Czekamy...

9:15 dalej siedzimy... 9:20... 9:25... 9:30 dalej to samo, wszyscy chodzą gdzie chcą, zaczynając od lekarzy a kończąc na paniach z rejestracji...

9:45 Pani z godziny 9:00 wchodzi do gabinetu... Przecież następną wizytę do drugiego lekarza w pokoju obok mam na 10:00, myślę sobie zdążę...

9:55 wchodzę... w gabinecie byłam 5 no może maksymalnie 10 minut. Więc jeśli wizyty są tak krótkie to może lepiej jest "odbębnić" takiego pacjenta i wtedy sobie chodzić od gabinetu A do gabinetu B??? No ale po co? Mamy czas...

Druga kolejka do kolejnego lekarza... Przede mną cztery osoby, razem z Panią która była przede mną pytamy kto na którą godzinę jest zapisany. Tym razem ja byłam na 10:00, a Pani która u poprzedniego lekarza była przede mną teraz jest za mną o.O Ale to jeszcze nic... Mamy godzinę 10:15 a osoby siedzące w kolejce mówią, że są z godzin 9:00, 9:20 i 9:40!!!

Teraz już mi się zrobiło gorąco... Ale w sumie czego mogłam się spodziewać :( Siedzimy, czekamy. Nagle zrobiło się wielkie poruszenie, chodzą, wychodzą. Po około 20 minutach chodzenia dowiadujemy się, że... system nie działa... TYLKO w jednym gabinecie, TAK - w tym do którego zmierza kolejka o.O!!!

Mija godzina naprawiania systemu... W tym czasie nikt nie poinformował Nas o co chodzi, wszystkiego dowiadujemy się z podsłuchu. Najbardziej nerwowy pacjent z kolejki podchodzi do rejestracji i prosi, aby szanowne Panie przepisały Nas na inne godziny albo na inny dzień... "NIE MOGĘ TEGO ZROBIĆ PONIEWAŻ OBSŁUGUJĘ PACJENTA, NIECH PAN USIĄDZIE!!".

AAAAAAAAA helooooł może jakieś "Przepraszam, że to tyle trwa" albo "Idźcie na zakupy i wróćcie za godzinę" Po kilku niezbyt miłych tekstach pacjent siada i czekamy dalej. W tle słychać "chichy" i "hahy", dowcipy i złote myśli Pań rejestratorek :/ Zero poszanowania dla drugiej osoby...

Po kolejnej godzinie Szanowny System ruszył... Niestety Nasze zdenerwowanie sięgało wysoko ponad normę... Już teraz wiem, gdzie można w cieple i z łazienką spędzić kilka godzin z rana kiedy na zewnątrz jest zimno...

Następnym razem zaopatrzę się w jedzenie i picie, bo toaleta na szczęście była...

Żebym nie została źle zrozumiana... Tu nie chodzi o to, że ten system padł, bo to się zdarza. Ale żyjemy w XXI wieku i wydawało mi się do dziś, że w takich przychodniach jak ta w której byłam dziś stosunek do pacjenta jest nieco inny. Chodzi mi o głupie "Przepraszamy Państwa, nie wiemy jak długo to potrwa ale prosimy o cierpliwość" Daje sobie rękę uciąć, że każdy z tej kolejki po usłyszeniu takich słów podszedłby inaczej do całej sytuacji... Nie należę do osób które robią aferę u lekarza czy w sklepie, ale ponosi mnie kiedy widzę jak jedna pinda z drugą rechoczą do siebie, a innych mają głęboko w du**! I to w pracy, w miejscu gdzie uśmiech i dobre słowo należą do ich obowiązków...

Zobacz również

0 komentarze

Facebook

Instagram